3 metry nad niebem

Duch Mocy

Chciałabym zaprosić Cię dzisiaj do chwili refleksji… Spróbuj na początek odpowiedzieć sobie na pytania: Czy jest coś, czego się boisz? Czego się lękasz? Co wzbudza w tobie strach? Sytuacje, ludzie, zdarzenia? W świecie, w którym żyjemy, lęk często urasta do gigantycznych rozmiarów. Nieraz przygniata nas, panuje nad naszym umysłem, a nawet ciałem. Boimy się.

Ale tak naprawdę czego?

Strach i lęk pochodzi od złego, który za wszelką cenę próbuje wprowadzać chaos i zamęt w nasze życie. To on produkuje setki myśli, próbując nas zastraszyć. Co możemy wtedy zrobić? Wzywajmy naszego Pana. Niech Mocniejszy zajmie się tym złem, które nas trapi, męczy, prześladuje. Wypowiedz dziś głośno, z wiarą Słowo Pana:
Nie dał nam Bóg ducha bojaźni, ale mocy i miłości, i trzeźwego myślenia”. 2 Tym 1,7.

Słowo Pana jest najlepszą obroną przed złem. Zły nie może słuchać Słowa Bożego. Nie jest w stanie wytrzymać przy Tobie kiedy z wielką miłością i pokorą pochylasz się nad Słowem Boga. Zachowujesz w sercu. Wprowadzasz w życie.

Doskonała miłość usuwa lęk. Trwając w Bogu i zachowując w sercu Jego Słowo jesteśmy zanurzeni w tej Miłości. Czy jest coś czego moglibyśmy się bać? Czy są sytuacje, które mogłyby nas w jakiś sposób przestraszyć? NIE MA TAKIEJ OPCJI! Bo Pan przychodzi z duchem MOCY, MIŁOŚCI I TRZEŹWEGO MYŚLENIA! Zabiera ducha bojaźni!

Chciałabym opowiedzieć Ci pewną historię z mojego życia. Kilka miesięcy temu zostałam poproszona o poprowadzenie uwielbienia. Na początku pomyślałam: „Super, nie ma sprawy, jakoś dam radę, przecież modlitwa nie jest mi obca”. Niestety ten entuzjazm z powierzonego mi zadania minął, w momencie kiedy uświadomiłam sobie, że będę mówić do mikrofonu i wszyscy będą mnie słuchać. Wiedziałam, że na sali będą też osoby, które mają większe doświadczenie w prowadzeniu uwielbień niż ja. Najzwyczajniej w świecie obleciał mnie strach. W mojej głowie zaczęły pojawiać się myśli, że nie będę umiała prowadzić uwielbienia, żeby oddać to zadanie komuś innemu, przecież ktoś inny zrobi to lepiej niż ja. Pojawiła się nawet myśl, że nie umiem się modlić! Ciekawa sprawa.. Przecież nie ma człowieka, który nie potrafi się modlić. Modlitwa nie jest niczym innym, jak rozmową z Tatą. Dziękowaniem za Jego błogosławieństwo, przepraszaniem, proszeniem. Po prostu trwaniem w Jego obecności. Niestety na tamten moment o tym zapomniałam, ponieważ sparaliżował mnie strach. Wtedy mój przyjaciel powiedział mi, że na pewno będzie dobrze, żebym oddała to Panu. Tak też zrobiłam. Kiedy uwielbienie się zaczęło, przypomniały mi się te słowa „Nie dał nam Bóg ducha bojaźni, ale mocy i miłości, i trzeźwego myślenia”. Oddałam Bogu po raz kolejny ten czas, tym razem już w obecności innych ludzi. Zaczęłam uwielbiać, tak jak czułam w swoim sercu. Modlitwa płynęła z moich ust. Nawet nie zauważyłam w którym momencie strach odszedł. Wpatrując się w Niego pod postacią Chleba w Przenajświętszym Sakramencie, nie czułam już lęku. On naprawdę jest. On naprawdę uzdalnia. On naprawdę daje siłę i odwagę. On naprawdę zabiera lęk. Wystarczy Mu zaufać i powierzyć swoje sprawy. Zaufaj Słowu, które zostawił nam Bóg i nie lękaj się niczego, bo Pan jest z Tobą!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *