3 metry nad niebem

Pustynia

Wyobraź sobie pustynię. Ogromny obszar pokryty piachem. Susza. Ani kropli wody. Gdzieniegdzie popękana ziemia. Widzisz to? A teraz zauważ małą roślinkę. Pośród tego pustkowia na którym wiatr targa piachem. Ta roślinka walczy o życie. Piaskowa burza miota nią na każdą stronę. Jest bardzo wiotka i słaba, ponieważ nigdzie nie ma wody – źródła jej życia.

Ta roślinka to moja dusza, która walczy o życie.

Masz czasem tak, że nic Ci się nie chce? Nie chcesz się modlić. Nie chcesz rozważać Słowa. Nie chce Ci się iść na Msze. Nie masz ochoty żyć według przykazań. Ba! Nie masz nawet ochoty wyjść do ludzi ani wstać z łóżka. Jeśli tak, to wiedz, że nie tylko Ty tak masz.

Ostatni czas jest dla mnie bardzo ciężki. Nie dość, że obecna sytuacja związana z wirusem znacznie zmieniła moją codzienność, to wylądowałam na pustyni. Moje serce stało się twarde. A susza wyniszczała je z dnia na dzień coraz bardziej. Piaskowa zamieć raz po raz mnie przewracała i nie pozwalała się podnieść. Starałam się walczyć, niestety na próżno.

Tym co spowodowało ten stan było dobrowolne oddalenie się od Tego, który dał i daje mi życie. Z dnia na dzień odchodziłam od źródła wody żywej, która napełniała i orzeźwiała moją duszę i serce.
Odpuściłam raz wieczorną modlitwę. Później kolejny raz i kolejny. W kolejnych dniach już jej nie potrzebowałam. Nadszedł w końcu moment, w którym poczułam, że usycham. Wiedziałam, że jeśli czegoś nie zrobię, to będzie tylko gorzej.

Skoro znam już przyczynę problemu, no to o co chodzi? DO DZIEŁA! Otóż… nie. Problem był taki, że potrzebowałam ponownie poczuć obecność Boga. Namacalnie zobaczyć Jego działanie. Wiedziałam, że jeśli ujrzę Jego dzieła i usłyszę Jego Słowo, moja dusza ożyje. Niestety nie mogłam tego dostrzec, ponieważ widziałam wszystko jakby przez mgłę. Do dzisiaj.
Moi przyjaciele postanowili nagrać kolejną domową wersję piosenki uwielbienia. Słuchając jej jeden raz, drugi, trzeci… w kółko. Poczułam, że moje serce się kruszy. Twarda skała zaczęła pękać. Pojawiły się też łzy, ale nie byle jakie łzy. Łzy radości. Łzy, które podarował mi Pan, aby orzeźwić moje serce. Usłyszałam W KOŃCU Jego Słowa. A teraz odbijają się w moim sercu jak echo.

Choć czasem tego nie widzę, Ty działasz
Choć czasem tego nie czuję, Ty działasz
Nie mówisz stop, nie mówisz stop, działasz
Nie mówisz stop, nie mówisz stop, działasz

Leeland – Way Maker

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *